Dla mniej cierpliwych poinformuje tylko, że Alien: Isolation zmierza wielkimi krokami na urządzenia mobilne, już za niecały miesiąc bo 16 grudnia wszyscy chętni (i za pewne posiadający wystarczająco mocny sprzęt) użytkownicy urządzeń z systemem Android, jak również iOS będą mogli po uiszczeniu opłaty w wysokości 69,99 złotych chować się przed przerośniętym Ksenomorfem (lub jak kto woli Xenomorph’em). Gra będzie sprzedawana wraz z pełnym pakietem dlc, tak więc nie będzie dodatkowych opłat, płacicie raz – cieszycie się pełną zawartością gry, miło.

 

Dla mniej śpieszących się dorzucę swoje wspomnienia na temat tej że gry w wersji na PC, chętnych zapraszam do lektury.

Pamiętam jak lata temu gdy przeczytałem o Alien: Isolation – survival horrorze w klimatach „Obcego” (jakby sama nazwa nie dawała nam tego do zrozumienia 🙂 ), w wersji na pc (były to okolice 2014 roku), powiedziałem sobie „kupię tą grę na premierę, niema bata”.

No i doczekałem się, był (posiłkując się Google) 6 października 2014, włączyłem Steam, patrzę Alien: Isolation już dostępny do zakupu, „cyk, klik” i zapłaciłem, gra się pobierała chyba do rana następnego dnia (internet 3 megabity robił swoje), ale udało się, gra była już na dysku.

Odpaliłem, i akurat pamiętam jak dziś, bo musiałem gdzieś jechać, a nie mogłem się doczekać by zobaczyć „obcego”. Utknąłem na samym początku gry… Po może 20 minutach gry i panicznym bieganiu po początkowej lokacji jak kurczak z obciętym łbem, dodatkowo wysłuchując krzyków z parteru „Marcin zbieraj się do cholery, jedziemy!”, w panice wyłączyłem grę. A później do samego wieczora, z przerwami chodziły mi po głowie myśli „kurde, ale dałem ciała nie zobaczyłem żadnej recenzji, grę kupiłem w ciemno, czyżby wtopa? skoro nie mogę przejść początku, już widzę dalszą grę”, i biłem się z tymi myślami… „jak wyjść z tego labiryntu”. 

Wieczorem wróciłem do domu, po ogarnięciu wszystkiego co trzeba było zrobić w domu, w końcu usiadłem przed ekranem laptopa, już na spokojnie. No i niemal od razu przeszedłem wstęp gry, pamiętam że, aż śmiałem się jakie było to banalne… Zacząłem grać, szło jak z płatka, aż do momentu gdy spotkałem tytułowego „Alien’a”…

Strachliwym człowiekiem nie jestem, horrory wcinam na śniadanie, ale pierwsze wrażenie jak ten „skubaniec, zasuwa” sprawiło że włosy stanęły mi na głowie,  coś pięknego. Pomijając dalszą opowieść przejdę do niemal samego końca.

Grę zwróciłem, bo okazało się że z racji, iż mój laptop nie był najlepszy (i5 3210m, 8 GB RAM, GTX 660m 2GB, SSD 240GB), a gra możliwe że nie była jeszcze wtedy połatana, chodziła u mnie miejscami i 15 fps. Zrobiłem zwrot gry, odzyskałem pieniądze, poczułem lekki smutek, że „lapek już niedomaga”, i zająłem się czymś innym. Dopiero w grudniu 2015 roku wymieniłem swój laptop, na komputer stacjonarny który obsłużyłby w pełni Alien: Isolation, problem w tym że gry już nie miałem, i jakoś nawet przestałem sobie nią wtedy zaprzątać głowę.

Lata mijały, aż w końcu na epicgames.com ukazał się do odebrania przez określony czas Alien: Isolation, grę oczywiście odebrałem/przypisałem do konta. 🙂 Tylko, że do tej pory nawet nie uruchomiłem, z prostej przyczyny, zapomniałem do tej pory o tym. 🙂 

 
 
0 Likes
0 Dislikes